Wiele osób decydujących się na związek z drugą osobą, nie do końca decyduje się na wspólne życie. Są to tzw. Związki latające (wędrujące). Termin pochodzi od nazwy angielskiej – Living Apart Together (LAT), który znalazł się w prasie angielskiej w latach 70 tych. Nazwa ta określa pary, które zdecydowały się na związek, ale mieszkają osobno np. każde w innym mieszkaniu.

Każda z osób tworzących takie „związki latające”, mieszkając oddzielnie, mimo stałości długotrwałej relacji, inaczej uzasadnia decyzję mieszkania osobno. Jedni mówią, że z powodu bliskości miejsca zamieszkania od miejsca pracy, nie będą zmieniać lokalizacji mieszkaniowej. Inni twierdzą, że mieszkając oddzielnie bardziej starają się o związek, o zaangażowanie w relacje. Jest wiele przyczyn, każda para podaje inną.

Pojawia się jednak wątpliwość skoro dwoje ludzi chcą być razem w sensie tworzenia związku, stałości relacji, dlaczego tak trudno im iść na wspólny kompromis, wspólnie stworzyć ognisko domowe, dając sobie wzajemne wsparcie i pomoc w obowiązkach domowych i wspólnym tworzeniu klimatu domowego.

Dużą rolę dla tych związków – LAT – mieszkających osobno, odgrywa poczucie niezależności, braku kontroli, większego wpływu na własne życie i decyzje.

Na pewno kwestie finansowe mają oddzielne znaczenie, gdyż decydując się na rozdzielność mieszkania, każde we własnym zakresie pokrywa koszty utrzymania, jedzenia, wspólnego mieszkania, co patrząc z boku, jest  dość nieekonomiczne, ale daje poczucie niezależności. Często ludzie tworzący „latające związki” argumentują za tym, że mieszkając osobno, mogą spokojnie po pracy wrócić do swoich czterech ścian, odprężyć się po swojemu, gdzie nikt nie będzie im się wtrącał, przeszkadzał w odpoczynku czy pracy w domu, czy nie podejmie prób trudnej rozmowy o tym co się wydarzyło w ciągu całego dnia  z oczekiwaniami wsparcia czy zrozumienia czy poświęcenia mu czasu. Są tacy którzy twierdzą, że ich decyzja mieszkania osobno wynika z tego, że każdy z partnerów jest inny, ma odmienny styl życia, odmienne potrzeby, (np pedantyzm kontra bałaganiarstwo, towarzyskość kontra domatorstwo drugiego partnera). Jeszcze inni przyznają się otwarcie, że mieszkanie osobno, jest to ucieczka przed odpowiedzialnością, przed zbyt dużym krokiem w kierunku deklaracji bycia ze sobą na stałe.

Przecież mieszkając osobno łatwiej się pokłócić, wyjść, zatrzaskując za sobą drzwi i oczekując, że któryś z partnerów wyciągnie znów rękę po kłótni.

Gdy się już mieszka razem, trzeba trochę więcej odpowiedzialności, starań by po kłótni się pogodzić, rozwiązać kwestie sporne, pójść na kompromis, żeby łatwiej żyło się pod jednym dachem.

Takie wybory mieszkania osobno podejmują osoby, ceniące swoją niezależność, swobodę, jak mówią zachowują spokój wewnętrzny wynikający z tego, że po pracy, po ciężkim dniu, można spokojnie wrócić do domu bez obawy narażenia się drugiej osobie swoim stylem życia, swoim sposobem odpoczywania czy podejściem do obowiązków domowych. Jak twierdzą partnerzy „związków latających” to duży komfort wracać do własnych czterech ścian, bez presji podporządkowania się potrzebom, życzeniom, nastrojowi drugiej osoby, do swojego pedantycznie wysprzątanego mieszkania, w którym wszystko ma swoje miejsce lub do swojego bałaganu, w którym mi dobrze i nikt nie stoi nad głową, patrząc krzywo i krytykując niechlujstwo.

Jak wyjaśniają zwolennicy mieszkania osobno, kiedy wraca się zmęczonym z pracy, po całodziennych stresach, to wielka wygoda dla nich spędzić wieczór po swojemu np. z kartonem pizzy zamiast dwudaniowego obiadu na kanapie przed telewizorem, czy rzucając się w wir ulubionych rzeczy w domu, których partner mógłby nie zaakceptować.

Dla osób które tworzą jednak stałe związki warto jednak pomyśleć ile z bliskości, wsparcia, ucieka nam, kiedy mieszkamy osobno, tym bardziej, że tworzenie wspólnie ogniska domowego wcale nie oznacza życia według przepisu partnera, ściśle według reguł, które nam nie odpowiadają.

Życie razem

Jeśli tylko partnerzy umiejętnie ze sobą rozmawiają, mówią sobie na bieżąco o swoich potrzebach, ulubionych sposobach spędzania czasu, informują się wzajemnie, gdy mają ciężki dzień i chcą trochę wyłączności, oddzielności przez chwilę by np. odreagować ciężki czas w pracy, to mieszkanie we dwoje wcale nie musi oznaczać rezygnacji ze swoich potrzeb i swojego stylu życia.

Potrzeba jednak do tego dużej dozy tolerancji, zrozumienia dla odmienności partnera i jego potrzeb, wzajemnego porozumiewania się na bieżąco, wzajemnego szacunku dla ról jakie wypełniamy w swoim życiu a możemy wtedy wzajemnie „skorzystać z wzajemnej bliskości”, wsparcia, zrozumienia.

Tekst: Anna Ręklewska