Trudne dzieci, mądre dzieci, proste rozwiązania. Reguły wychowania.

Mądrze wymagać

Rodzina to nie demokracja. Rodzice w pewnych aspektach wychowania powinni mieć władzę.
{W 6 rozdziale Listu do Efezjan św. Paweł pisze o tym, że Bóg dał rodzicom władzę nad dziećmi. Nie jest to więc władza, którą sobie wzięliśmy.}

Wielu rodziców traktuje dzieci jak pępek rodziny, ucząc je, że są centrum wszechświata, że ich żądania są sprawą najważniejszą. Bardzo wiele jest dzieci chowanych pod kloszem, maluchów, które wchodząc w dorosłe życie są zdumione faktem, że rzeczywisty świat nie spełnia ich żądań, nie obraca się wokół ich osi. Dom rodzinny może dobrze przygotować do życia, gdy dzieci nie są pępkiem wszystkiego ale są szanowanymi, wartościowymi członkami rodziny, umiejącymi również szanować potrzeby pozostałych członków.

Każde dziecko potrzebuje rodzica mocno stąpającego po ziemi, nie ulegającego im we wszystkim, z mądrymi jasnymi zasadami. Nawet gdy te zasady często budzą bunt czy niezgodę naszych latorośli, to bardziej jest to testowanie przez dzieci na ile mogą sobie wobec nas pozwolić, czy jesteśmy w stanie wytrwać w naszych zasadach. Kiedy ulegniemy w małych kwestiach, mimo wcześniej ustalonych zasad, dzieci zyskają pewność, że wszystko przeforsują, a to my powinniśmy być dla nich ostoją, na której mogą się wesprzeć.

Nasze zasady i egzekwowanie ich przestrzegania powinny jednak opierać się na szacunku wobec naszych dzieci i budowanym do nas autorytecie. Powinniśmy więc wystrzegać się agresji i rozwiązań siłowych wobec latorośli przy wymaganiu respektowania naszych zasad.

Nauka ponoszenia odpowiedzialności

Dobrze gdy od początku nauczymy nasze dzieci ponoszenia odpowiedzialności za swoje postępowanie.

Jeśli wywiązują się z obowiązków, chwalmy za to nasze dziecko, np. dziecko uczyło się do klasówki dostało dobrą ocenę chwalmy je i rozmawiajmy z nim jak ważne jest, by wywiązywało się ze swoich zobowiązań. Jeśli dzieci zaniedbują coś np. dziecko „zapomniało” przygotować i przynieść materiały do przygotowania jutrzejszej marzanny w przedszkolu czy szkole, nie biegnijmy zanieść mu materiałów czy pisać usprawiedliwienia. Dziecko powinno wiedzieć, że ponosi się odpowiedzialność za to, gdy się coś złego zrobi lub gdy zapomni się czegoś zrobić (np. nie będzie mogło z innymi dziećmi zrobić swojej marzanny zapamięta tą przykrość. Rozmawiajmy z dzieckiem o tym i pokazujmy swoim postępowaniem, że za swoje czyny ponosi się odpowiedzialność i czasem konsekwencje są pozytywne, gdy się wywiązujemy z czegoś, lub negatywne, gdy coś odkładamy lub nabroimy.

Jeśli ustalasz zasady, sam też się z nich wywiązuj

Jeśli tłumaczymy dziecku jak ważna jest uczciwość i prawdomówność, a dziecko często słyszy jak mąż mówi do – żony – „powiedz np. teściowej, że mnie nie ma”, lub odwrotnie, to w takich sytuacjach dzieci uznają nas za hipokrytów i kłamców. Lepiej, gdy sami odbierzemy ten telefon lub poprosimy męża, żeby powiedział, że jesteśmy teraz zajęci i oddzwonimy w dogodnej dla nas porze. To przynajmniej nauczy dziecko asertywnego radzenia sobie w podobnych sytuacjach.
Inna sytuacja jedziemy autem i nasze dziecko wielokrotnie widzi jak np. przejeżdżamy na czerwonym świetle, lub np. wyprzedzamy na ciągłej linii do tego jeszcze pomstując słowami: ” na leniwca, który się wlecze”, lub kupując jakiś sprzęt z dzieckiem, wykorzystujemy fakt pomyłki sprzedawcy, który wydał nam za dużo i cichaczem wychodzimy ze sklepu, ucząc dziecko nieświadomie, że oszustwa i wykorzystywanie słabszych się opłaca. Czasem warto się zastanowić nad swoim zachowaniem, które wydaje się nam łatwiejsze i szybsze ale niekoniecznie wnoszące coś pożytecznego w życie naszych dzieci, dla których nasze czyny mówią o wiele więcej niż słowa.

Ważne są nasze czyny a potem słowa

Gdy ostrzegamy dziecko, np. ”po raz drugi i ostatni mówię Ci usiądź do tych słówek z angielskiego, pomogę Ci się ich nauczyć”, nauczmy go, że nasze słowa mają wartość realną. Do przedszkolaka można jeszcze zastosować metodę trzech powtórzeń a potem, gdy dziecko nadal ignoruje prośbę czy polecenie, (bo np. jest zbyt zajęte zabawą), powiedzmy mu powtórzę ostatni raz a potem pójdziesz nieprzygotowany, bo już więcej razy nie powtórzę i zastosujmy to. Nawet, gdy dziecko prosi nas po zakończeniu zabawy, że teraz jest gotowe, byśmy z nim powtórzyli materiał, zastosujmy się do naszych słów. Uczymy go odpowiedzialności i wywiązywania się z umowy ale też szacunku do drugiej osoby, która chce nam poświęcić czas.

Wywiązujmy się z obietnic danych dzieciom

Jeśli obiecujemy dziecku, że przyjdziemy po niego do szkoły lub na jego przedstawienie a potem np. wysyłamy zamiast nas babcię czy dziadka, i taka sytuacja z naszymi obietnicami powtarza się, dziecko przestaje nam ufać i uczy się, że nie może na nas liczyć w ważnych dla niego wydarzeniach. Z czasem może narodzić się bunt skierowany do nas, który może przełożyć się na wiele aspektów życia rodzinnego, jeśli dziecko uzna, że nie interesujemy się jego sprawami. Oczywiście, jeśli takie sytuacje zdarzają się jednorazowo i potem wytłumaczymy dziecku, że coś ważnego nam wypadło, choć bardzo chcieliśmy z nim być w ważnej dla niego chwili, dziecko to zrozumie, choć trochę pewnie poboczy się na nas.

Pozwól czasem dzieciom podjąć decyzje

Jeżeli dziecko upiera się żeby przejechać rowerem po ostrych kamieniach – i mimo Twoich tłumaczeń, że może uszkodzić rower – chce to zrobić, niech zrobi i przekona się na własnej skórze, że jeśli przebije opony, nie będzie mogło z niego przez jakiś czas korzystać, dopóki nie zasłuży swoim zachowaniem, żeby pojechać po nowe lub zakleić dziurę w przebitej opnie. W ten sposób dajemy możliwość dziecku uczenia się na własnej skórze realnego świata i ponoszenia czasem porażek w wyniku błędnych decyzji, ale w otoczeniu akceptującej rodziny, która wytłumaczy spokojnie dziecku, że nie wszystkie podejmowane decyzje są dobre a za niektóre płaci się jakimiś przykrościami.
Podobnie gdy np. gramy z dzieckiem w jakieś gry planszowe, czy szachy, powinniśmy dać dziecku możliwość uczciwego wygrania lub przegrania zgodnie z zasadami, żeby umiało w dorosłym życiu radzić sobie nie tylko z powodzeniami ale i niepowodzeniami. Oczywiście należy w takich chwilach niepowodzeń czy porażek, otoczyć dziecko zrozumieniem i miłością ale nie można chronić na siłę i otaczać zbyt szerokim parasolem ochronnym, bo dziecko musi się nauczyć radzić sobie w różnych chwilach dobrych i przykrych dla niego. Dom rodzinny jest takim bezpiecznym miejscem, gdzie można pozwolić dziecku czasem uczciwie wygrać, podjąć właściwe decyzje, a czasem pozwólmy mu spróbować czegoś nowego, nawet gdyby miała to być zła decyzja np. podjęcie nowego sportu, czy uczestnictwo w jakichś zajęciach, na które dziecko upiera się. Nawet jeśli dziecko wybierze zajęcia, w których się nie sprawdzi i będzie w tyle za innymi uczestnikami, to przynajmniej będzie wiedziało i nauczy się, że nie jest się we wszystkim pierwszym i najlepszym. Zrozumie, że w niektórych dyscyplinach jedni są lepsi i osiągają świetne rezultaty a w innych umiejętnościach ono – nasze dziecko będzie dobre a w niektórych ma prawo być słabsze, bo taka jest realność. Lepiej by dziecko zrozumiało to w otoczeniu kochających rodziców, niż później w realnym świecie, gdzie nie każde jego doświadczenie będzie słodkie i udane.

W Wyjątkowej sytuacjach można zmienić decyzję

W przypadkach, gdy nasze decyzje nie współgrają z dobrem i bezpieczeństwem dziecka, możemy w wyjątkowych przypadkach zmieniać decyzje.
Na co dzień dobrze gdy dziecko wyrasta w przekonaniu, że postanowienia i zasady podejmowane przez opiekunów są stałe, Np. pora chodzenia spać od niedzieli do czwartku jest niezmienna np. ustalamy godz.21:30 by dziecko wstawało rano do szkoły wypoczęte i zdolne się skupić na lekcji. Możemy w piątek i sobotę ustalić trochę późniejszą godzinę, gdy dziecko nie musi rano wstawać do szkoły np. 22:10, by dziecko wiedziało, że jesteśmy elastyczni ale tylko w określone dni, wtedy może dłużej pomarudzić przed spaniem. Jednak warto trzymać się raz przyjętych zasad, bo nasze maluchy są mistrzami marudzenia, jęczenia, spierania się i często wygrywają próbami postawienia na swoimi. Gdy raz, drugi wyczują, że możemy zmięknąć, będą to wykorzystywać i wielokrotnie łamać stawiane przez nas reguły i zasady, które na co dzień pomagają nam i naszym dzieciom ogarnąć świat domowy i relacje z dziećmi. Dobrze, by wiedziały, kto szefuje i wyznacza granice, mniej będzie buntów i sporów, bo będą wiedzieć, że na nic ich błagania i spory.

Jednak nawet dorośli popełniają błędy i czasem mogą zmienić decyzję.

Np. Rodzice decydują się wysłać w III klasie dziecko na kolonie, by wspomóc naukę samodzielności i mówią dziecku, że będą się kontaktować telefonicznie ale przyjadą po niego po dwóch tygodniach. Jednak w sytuacji gdy dziecko informuje nas telefonicznie, że cierpi na ciągłe bóle brzucha, bezsenność i lęki i sytuacja taka powtarza się wiele razy, co potwierdzają opiekunowie kolonii, nie ma co zgrywać niezmiennego szefa, tylko zabrać stamtąd dziecko i zadbać o jego dobro i zdrowie, nawet gdyby to były objawy psychosomatyczne pojawiające na skutek rozłąki z rodzicami (to na dłuższą metę takie objawy mogą się utrwalić, jeśli nie zareagujemy odpowiednio wcześnie).

Najważniejsze są relacje z dziećmi i zaangażowanie w ich życie

W dzisiejszych czasach „szybkiego życia”, w pogoni za lepszym jutrem, powiększaniem dóbr materialnych, dorośli i a za nimi dzieci często zapominają co jest na górze hierarchii wartości. Rodzice myśląc, że uszczęśliwią swoje dzieci, zapewnią im tym lepszą przyszłość, zapisują czasem swoje dzieci na niezliczone dodatkowe zajęcia, gubiąc gdzieś po drodze tak ważny czas, który mógłby być poświęcony przyjrzeniu się kim staje się nasze dziecko, jakie ma potrzeby, jakie marzenia, jakie zdolności, czego się obawia i za czym tęskni. Czasem warto zrezygnować z dodatkowych godzin pracy na rzecz pouczestniczenia w ważnych dla dziecka chwilach (w przedstawieniu w którym bierze udział, w zawodach albo choćby w rozmowie, którą czasem dziecko próbuje z nami zacząć, aby poradzić sobie z jakimiś trudnościami). Np. zasada „nie przeszkadzaj mi w pracy, kiedy robię coś ważnego” – kierowana do dziecka, kiedy chce nam coś ważnego powiedzieć, powinna być przeformułowana komunikatem do dziecka: „zawsze gdy masz mi coś ważnego do powiedzenia, a co nie może czekać, powiedz mi o tym a razem coś wymyślimy i rozwiążemy trudną sytuację”. Dziecko powinno mieć pewność, że może liczyć na uwagę i pomoc rodzica, gdy go potrzebuje w trudnych lub ważnych dla niego momentach dorastania. Dzieci uczą się od dorosłych hierarchii wartości. Jeśli będą miały przykład od rodziców, że w ważnych dla nich chwilach (jak choroba dziecka, ważna uroczystość czy ważne wydarzenie w życiu dziecka), dorosły potrafi załatwić wolne w pracy czy od innych obowiązków na rzecz bycia z dzieckiem, dla nich też zaangażowanie i uczestniczenie w ważnych chwilach członków rodziny stanie się priorytetem. Niektóre powinności, które czasem dorosłemu wydają się tak ważne, jak branie każdego dodatkowego zlecenia w pracy, wysprzątanie perfekt domu, czy przygotowanie 3 daniowego obiadu z deserem, powinny częściej ustąpić miejsca zrobieniu czegoś razem z dzieckiem, którego dzieciństwo tak szybka mija i tych chwil nie da się przeżyć ponownie. Chwile wspólnie przeżyte, czas poświęcony dziecku są tak ważne w budowaniu dobrej relacji z dzieckiem i procentują potem w jego lepszym odnalezieniu się w jego relacjach z ludźmi w dorosłym życiu. Ważne jest też, by każde z dzieci traktować indywidualnie. Nie chodzi o to, by każde chodziło na takie same zajęcia i proponować im taki sam sposób spędzania czasu. Warto przyjrzeć się, co każde z naszych dzieci interesuje, czego potrzebuje do rozwoju zainteresowań i zapewnić im to, co pomoże im być zadowolonym z przyszłych wyborów dzięki rozwojowi ich własnej indywidualności.

Dzieci mają zwyczaj porównywać się we wszystkim i do nas należy tłumaczyć im, że nasze uczucia do nich są równe ale możemy wyrażać je inaczej do chłopca inaczej do dziewczynki, inaczej do dziecka nadwrażliwego inaczej do przebojowego i z czasem zrozumieją, że rodzice robili wszystko co mogli, by pomóc im lepiej funkcjonować w świecie.

Tekst: Anna Ręklewska