Świadomość zaplanowanej wizyty u lekarza u większości ludzi wywołuje niepokój, lęk, strach lub niezadowolenie, tym bardziej w przypadku dzieci, dla których często wizyta u lekarza kojarzy się z bólem, zdejmowaniem niewygodnych ubrań kiedy lekarz musi osłuchać pacjenta lub z innymi przykrymi konsekwencjami.

Biały fartuch lekarza, pielęgniarki dla wielu ludzi dorosłych jak i dzieci, kojarzy się z bólem, gorzkim smakiem lekarstw, niemiłą diagnozą, otrzymaniem informacji o chorobie, które powodują stres. Zarówno dla dzieci jak i dorosłych, można wspomóc proces oswajania z białym fartuchem lekarskim. Dzieci jawnie okazują strach przed białym strojem lekarskim, mają prawo się bać nowych, „dziwnie”„strasznie” ubranych w biel lekarzy, którzy kojarzą się dzieciom i dorosłym ludziom z przykrymi wspomnieniami z najwcześniejszych lat życia. Jako niemowlęta, potem większe dzieci byliśmy często szczepieni, zapadaliśmy na infekcje, co wiązało się z częstymi wizytami u lekarzy, którzy przekazywali naszym rodzicom niepokojące informacje o chorobie. Wiązało się to z następną wizytą w aptekach, gdzie kolejni ludzie w strasznych, białych fartuchach, wydawali nam gorzkie, wstrętne lekarstwa. Szczepienia, częste wizyty u lekarza, w aptece, gdzie dzieci i dorośli stykają się z białymi, nieprzyjemnymi kitlami lekarzy, farmaceutów, a potem w okresie niemowlęcym częstsze wizyty, zostawiają w naszej podświadomości wspomnienia lęku, bólu, gorzkiego smaku, które nasz mózg jeszcze jako dziecka, może kojarzyć z nieprzyjemnym zapachem przychodni, szpitali, białymi fartuchami, długimi korytarzami pełnymi pacjentów.
Badając pacjenta – dziecko czy dorosłego, lekarz w nieprzyjemny sposób przekracza naszą przestrzeń osobistą, każąc się rozebrać, co już wywołuje lęk, kompleksy, często dotykając nas zimnymi narzędziami lekarskimi, co potęguje nasz strach.

Dorośli umawiając wizytę lekarską, są wszechmocni, mogą wizytę odwołać, przełożyć, „zapomnieć o niej”. Dziecko jest zależne od rodzica, co potęguje jego lęki. Starsze dzieci i dorośli są już świadomi jak może wyglądać wizyta lekarska, wiedzą, że wizyta może boleć, że będą użyte nieprzyjemne narzędzia lekarskie, że lekarz może zaglądać do naszych gardeł, ucha, naciskać brzuch. Małe dzieci mają wyobraźnię rozwiniętą na wysokich obrotach, mogą wyobrażać sobie najgorsze, bolesne scenariusze. Dlatego u małych dzieci pomocna jest bajkoterapia, opowiadanie o wizytach u lekarza w zabawie przy badaniu misia, lalki, zakup zabawek – narzędzi lekarskich, które oswoją dziecko z prawdziwymi lekarskim sprzętami. Plastikowy stetoskop, strzykawka, pozwolą w bezpiecznym miejscu w domu oswoić się, zorientować się dziecku jak może wyglądać wizyta u lekarza. Na pewno rodzice i lekarze, ich uśmiech, ciepłe słowo, naklejka, kolorowanka w nagrodę, mogą pomóc małym pacjentom oswoić strach przed białym kitlem. Ważne jest zadbanie o przyjazne, kolorowe poczekalnie, w których mali i duzi pacjenci czekają z rosnącym stresem. Wizyty u lekarza mogą stać się łatwiejsze, jeśli lekarze postarają się o przyjazną atmosferę, delikatniejsze badanie.

Wprowadzenie numerów kolejności, może zapobiec kolejkom w poczekalni i zniwelować stres pacjentów. W poczekalni przyjemniejsze w odbiorze są kolorowe magazyny do umilenia chwil oczekiwania na swoją kolej. Na ścianach mogłyby wisieć pozytywne plakaty, na których zamiast objawów choroby (które obecnie pokazują straszne objawy i zagrożenia potęgując nasz strach), mogłyby być promowane w większym stopniu zasady zdrowego stylu życia, które konstruktywniej by wpływały na postawy prozdrowotne pacjentów. Lekarze też mogliby się postarać o pamiętaniu w swej pracy, o serdecznym uśmiechu, miłym słowie do pacjenta, który wchodzi, do jego gabinetu zestresowany, co również oswoiłoby strach, który pojawia się gdy widzimy biały kitel lekarza.

Uśmiech, delikatność lekarza, pielęgniarki nic nie kosztuje a zaraża ludzi pozytywną energią, ma terapeutyczną moc. Może przyjdzie moment, że i fartuchy naszych lekarzy, będą w cieplejszych np. pastelowych, miłych dla oczu kolorach i przestaną kojarzyć się dzieciom i ludziom dorosłym z przeżywanym stresem.

Tekst: Anna Ręklewska