Kryzysy, trudności przechodzi każdy z nas np. rozstania, odrzucenie, utrata pracy, czy jakieś przykre wydarzenia długo bolą, zostawiają ślady i na początku wydają się nie do przejścia. Czasem jednak bywają uwalniające, pokazują jakie siły w nas drzemią, że możemy więcej niż sądzimy.

Różne kryzysy, trudne chwile są w życiu nieodzowne, a psychologia mówi o nieodzowności kryzysów rozwojowych, tzw. przejściowych momentów które niosą ważne zmiany.

Są to takie momenty, kiedy stajemy przed nowymi rolami społecznymi i uczymy się jak w nich funkcjonować, np. ukończyliśmy jakieś studia, zaczęliśmy samodzielnie mieszkać, wyprowadziliśmy się od rodziców, podjęliśmy pierwszą pracę. Również kiedy rodzi nam się dziecko i uczymy się jak być matką, ojcem. Te momenty życiowe też należą do kryzysowych, przełomowych. Mimo naturalności tych przełomowych zmian, te chwile są tak samo trudne, jak i inne kryzysy. Emocjonalnie odblokowują w nas te same zasoby. Równie trudne uczucia są wyzwalane, czujemy się na rozdrożu, czasem bezradni, pogubieni, działamy pierwszy raz w nowych rolach, przeorganizowujemy się w zależności od wymogów sytuacji.

Kryzysy przechodzimy częściej niż zdajemy sobie z nich sprawę, są to punkty przełomowe, zwrotne, generujące zmiany w naszym życiu. Są one naturalne i niezbędne, abyśmy się rozwijali, uczyli jak w pełni realizować swoje potrzeby. Bycie przez długi czas w tych samych warunkach, nie daje nam szans na poznanie siebie i realizowanie swoich potrzeb, nie daje możliwości zastanowienia czy jest nam dobrze w tym, w czym akurat żyjemy. Czasem trudne chwile budzą nas z letargu. Tkwienie w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, powoduje często stagnację, brak chęci zmiany, wynikające czasem z lenistwa, czasem z poczucia beznadziejności, bezradności, nie widzenia innych perspektyw zmiany. Dlatego często kryzysy odbudowują w nas zasoby, budzą nowe siły, pokazują, że stać nas na o wiele więcej niż przypuszczamy.

Czasem kryzys – np. utrata pracy, opuszczenie nas przez partnera, urodzenie się dziecka (które jest zaskoczeniem dla bardzo młodych osób), – można porównać do straty. Kończy się dla nas pewien etap, czasem czujemy, że grunt usuwa się nam spod nóg, wali znany nam świat, ale to tylko świat, w którym dotychczas funkcjonowaliśmy, który znaliśmy. Przejścia przez różne kryzysy są procesem, czasem, przechodzimy trudne fazy uczuć jak przy stracie: żałobę, rozpacz, zaprzeczenie, aż w końcu pogodzenie się z tym, co nas spotkało. Ale najsilniejsze, najtrudniejsze są pierwsze uczucia szoku, niedowierzania, braku zgody, potem przychodzi żal, zalewa nas gorycz – dobrze gdy bliscy umożliwią nam wylanie tych uczuć i zapewnią wsparcie, czasem niezbędne będzie też wsparcie psychologa, terapeuty. Dopiero czas powoli będzie goił rany, najpierw zwykle jest morze łez, potem zwykle powoli wysychają, zmienia się perspektywa, okoliczności na zewnątrz. Pojawiają się nowe ważne sprawy, nowe role społeczne, z czasem potrafimy zaangażować się w nowe sprawy. W nowej innej sytuacji przeorganizowujemy swoje potrzeby, odnajdujemy nowe siły, zaufanie do siebie i uczymy się żyć w nowej rzeczywistości.

Tekst: Anna Ręklewska