Zdrada może wynikać z wielu różnorodnych przyczyn – z małżeńskiej nudy, nieinteresowania się sprawami partnera, braku satysfakcji z życia intymnego lub innych braków jakie odczuwamy w zaspokajaniu naszych potrzeb.

Gdy w związku zaczyna mocno doskwierać brak zaspokojenia jakichś potrzeb psychicznych czy fizycznych, dbałości wzajemnej o siebie może dojść do poszukiwania zaspokojenia tych braków przez inna osobą, która będzie bardziej zainteresowana naszymi sprawami i potrzebami niż stały partner.

Kobiece zdrady często różnią się od męskich. Dla mężczyzn ważne jest zaspokojenie potrzeb fizycznych, więź emocjonalna z „kochanką” rodzi się chwilę później, pojawia się zaangażowanie i więź, choć nie jest to reguła. U kobiet zwykle zaczyna się odwrotnie, gdy brakuje im w związku zaspokojenia potrzeb psychicznych, dbałości, mogą się zaangażować w związek na „boku”, w którym ważna staje się bliskość emocjonalna z „kochankiem” a potem dołącza strona fizyczna – seks.

Zdrada to nie tylko seks, chodzi o coś więcej, bardzo ważna staje się budowana między kochankami intymność, flirt, wzajemna fascynacja, wspólne sekrety, zaspokajanie przez kochanka/kę dotychczas zaniedbywanych w stałym związku – potrzeb. Sprawą decydującą, o tym, że przekracza się granice flirtu, jest wzrastająca potrzeba, żeby ktoś wreszcie zadbał o zaniedbane potrzeby, dostrzegł i z należytą uwagą potraktował osobę, która w swoim stałym związku nie czuje się dobrze, nie czuje się ważna i dostrzegana. Jeżeli raz się udało i kochankowie przeżyli satysfakcję fizyczną i dołączyły się do tego uczucia satysfakcji psychicznej, uczucie, że komuś zależy, że czujemy się zauważeni, zadbani przez tą nową osobę z „doskoku”, może dojść do zacieśnienia się związku z kochankiem i kolejnych spotkań z nim, kolejnych zdrad. Jeżeli kochankom wydaje się, że ich związek się nie wyda, że nie poniosą konsekwencji a czerpią przyjemność fizyczną i satysfakcję psychiczną, do tego osoba w stałym związku się nie stara już, zdradzający nie widzą powodu, żeby nie kontynuować związku z kochankiem.

Hamulcem bywa poczucie winy w stosunku w stosunku do stałego partnera, opory moralne, czasem starania stałego partnera od nowa o nasze względy, wspólna terapia małżeńska przerywają ten ciąg zdrad i jest możliwość od nowa odbudowania stałych związków.

Od każdego z nas zależy czy poddamy się zauroczeniu, pożądaniu czy postawimy sobie granice nie do przekroczenia, bo trudno zaprzeczyć, że wokół będą się pojawiać osoby, które nas zainteresują, lub które zainteresują się nami i pojawi się iskierka przyciągania. Każdy musi w swoim moralnym sumieniu zdecydować co z tym dalej zrobić czy nie robić nic i skupić się na stałym związku.

Z prowadzonych na świecie badań wynika, że statystycznie częściej zdradzają mężczyźni, (choć różnie to wygląda w zależności od kraju, w którym robiono badania), poszukując zaspokojenia swych potrzeb fizycznych i psychicznych w ilościach i jakości jakich potrzebują, a których to zaspokojenia nie osiągają w swych stałych związkach. Statystycznie większa częstotliwość zdrad po stronie mężczyzn (przyznających się w badaniach do tego), może wynikać z mniejszych konsekwencji społecznych, jakie ponoszą mężczyźni.

W krajach afrykańskich, gdzie pozycja ekonomiczna i społeczna kobiet, jest bardzo słaba, tam 30% mężczyzn i 19% kobiet przyznaje się do skoku w bok. Natomiast w bogatszych krajach zachodnich liczba kobiet i mężczyzn przyznających się do zdrad jest podobna.

W biedniejszych krajach, ze względu na niski status społeczny i ekonomiczny kobiet, wykrycie, że zdradziła kobieta wiąże się z dużym ostracyzmem społecznym i poważnymi konsekwencjami w postaci wykluczenia z danej grupy społecznej. Mężczyźni mają większe pole do popisu na polu zdrady, bez takich poważnych obciążających ich konsekwencji. Natomiast np. w Ameryce wykrycie zdrady zarówno u kobiet jak i mężczyzn, wiąże się dla nich z utratą statusu społecznego, bo środowisko społeczne czuje się oszukane, że człowiek, któremu ufali pacjenci, klienci, prowadzi podwójne życie i np. szanowana dotąd prawniczka czy Pan sędzia, w przypadku wydania się przed otoczeniem, że zdradzali, ryzykują utratą zaufania swoich klientów czy pacjentów i cierpi na tym ich kariera zawodowa. Natomiast w Europie zdrad nie traktuje się aż tak poważnie, choć również cierpi wtedy wizerunek społeczny osoby, która zdradziła. U Francuzów badania wskazują, iż wskaźniki niewierności są dość niskie. Istotną rolę odgrywa u nich wypracowany model dbałości wzajemnej o siebie partnerów. Według nich partnerzy powinni podtrzymywać w swoich związkach – nutę tajemnicy, dbać by często umawiać się na randki, organizować „wieczory przy świecach”, romantyczne kolacje, sprawiać sobie drobne upominki, niespodzianki, dbać o wspólnie spędzany czas, ale mieć też własne życie np. w postaci oddzielnych wyjazdów, co sprzyja budowaniu uczucia wzmaga tęsknotę za sobą. Ważne w ich modelu jest dbałość o siebie i swój atrakcyjny wygląd ale i dbałość o potrzeby partnera. Nawet jeśli doskwierają przytłaczające obowiązki dnia codziennego, zmęczenie, małe dzieci pochłaniające czas i energię, to mimo wszystko należy się starać dbać o siebie, swój wygląd ale i o bycie uważnym na potrzeby partnera.

Obecnie w Ameryce i Europie panuje moda na wierność przez wzgląd na zachowanie zdrowia, uniknięcie chorób przenoszonych drogą płciową np. AIDS. Nawet przemysł budują wokół konsekwencji bycia niewiernym, propagują mnóstwo poradników, złotych rad jak naprawić związek po zdradzie, propagując model zdrowej rodziny. Francuzi natomiast twierdzą, że nie należy pozbawiać się przyjemności i tkwić w niesatysfakcjonujących układach, bo przyjemności wzbogacają życie. Nawet, gdy ich związki po zdradzie się rozpadły, badani twierdzili, że wszystkie doświadczenia i emocje składają się na to kim są dzisiaj, dlatego nie warto niczego żałować.

Z badań prowadzonych w Polsce na dzisiejszych kochankach i ich rodzicach wynika, że dziś częściej się zdradza i łatwiej jest się przyznać do tego badanym, gdyż obecnie jest mniejszy ostracyzm społeczny i brak tak gwałtownych reakcji otoczenia jak to było za czasów naszych rodziców. Może to też wynikać z tego, że ludzie więcej podróżują, są bardziej świadomi swoich potrzeb i wiedzą czego im brakuje w stałych związkach więc też z mniejszym poczuciem winy sięgają po możliwość uzyskania przyjemności i większej satysfakcji fizycznej i psychicznej w „związkach na boku”, tym bardziej jeśli stały partner już się nie stara.

Każdy sam musi zdecydować czy warto dbać o swój stały związek, wkładać trud i zaangażowanie, mimo różnych kryzysów po drodze, czy można wybaczyć sobie drobne błędy i przykrości i wykazywać zainteresowanie sobą i wzajemnymi potrzebami, czy też warto pokusić się o skok w bok, żeby odreagować i zaspokoić zapomniane potrzeby. A może jednak mimo trudnych chwil i kryzysów, zawalczyć o stałego partnera i postarać się włożyć większy wkład, by czerpać więcej satysfakcji ze stałego związku, mówić na bieżąco o swoich potrzebach i dawać więcej zainteresowania partnerowi, a gdy jest trudno zawsze można skorzystać z pomocy specjalisty psychologa, który może pomóc na nowo odbudować więź, zrozumieć czego brakuje i nauczyć się wzajemnie dawać sobie satysfakcję i zrozumienie i oczekiwaną bliskość.

Tekst: Anna Ręklewska